Internetowy Podróżniku,

Internetowy Podróżniku, kimkolwiek i gdziekolwiek jesteś, witam Cię serdecznie w moich skromnych, wirtualnych progach. Na tym małym kawałku mojej ambikowej szuflady, do której chowam różne przemyślenia i małe rękodzieła, te pisane, malowane, wydziergane czy gotowane oraz ulotne chwile, spojrzenia, to co mnie porusza, inspiruje, motywuje lub cieszy. Mam nadzieję, że spotkamy się znowu przy gorącym kubku herbaty aby przez chwilę zatrzymać się nad jakąś myślą, pomarzyć, pośpiewać, pośmiać się lub po prostu pomilczeć. Miło mi Cię gościć :) Proszę czuj się swobodnie, nie musisz zostawiać żadnych komentarzy, lajków, czy plusików, chyba że masz na to ochotę. Jeśli przeglądając moją szufladę choć raz zagości uśmiech na twojej twarzy lub zaduma na czole to będę zadowolona. Z pozdrowieniami :)

Aga, Ambikowo

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szydełkowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szydełkowo. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 lutego 2016

ZIMOWO - SZYDEŁKOWO


Szczypie w nosy, szczypie w uszy....


Trzeba się zabezpieczyć... 


Coo?

Już nie szczypie? ...

No nic, tak czy inaczej mam nadzieję, że prezencik się podoba.


 

Sądząc po minie, chyba się podoba :)

czwartek, 22 maja 2014

POKROWIEC NA KOMÓRKĘ

Zrobiłam etui na komórkę z wiskozowego sznurka. Jest bardzo mocny i elastyczny i oczywiście w moim ulubionym kolorze. :)
Miałam zamiar go jeszcze ozdobić jakimś kwiatkiem lub kilkoma, ale coś brakuje czasu. Taki mi się też podoba, przynajmniej nic nie zawadza. W tle, na pierwszym zdjęciu, "robi się" serwetka, albo bieżniczek, zobaczymy jak wyjdzie...



Telefon chowa się cały jak widać poniżej


poniedziałek, 27 stycznia 2014

SZYDEŁKOWANIE czyli mój osobisty dowód na reinkarnację :)

Słyszałam różne ciekawe historie dotyczące tematu reinkarnacji. Są ludzie, którzy poświęcili swoje życie na badanie wspomnień z poprzednich wcieleń u różnych osób, w szczególności dzieci.

Wszystkie te relacje są dla nas z reguły czymś czego nie możemy odnieść do własnego życia.
 
 Jednak całkiem niedawno spotkało mnie coś co jest moim osobistym dowodem na reinkarnację :)

Otóż w "słusznym" wieku, ktoś zupełnie nieopatrznie wpłynął na moje ambicje i wzięłam do ręki szydełko i trochę włóczki oczywiście.


Nie miałam tego sprzętu wcześniej w rękach i to co poczułam jest dla mnie niezwykłe....

W jeden wieczór, z pomocą Internetu, opanowałam wszystkie potrzebne oczka i schematy i zaczęłam dziergać.
 
Na początku ręce trochę koślawe, mięśnie się napinają, wszystko boli przez kilka dni, ale...

 tego się nie da opisać, ten dreszczyk emocji.... po prostu WIEM, że ja to już robiłam.

To tak jakby się weszło do domu w którym nigdy się nie było, ale wiesz doskonale gdzie co jest.

W ciągu dwóch miesięcy zrobiłam kilka serwetek, sweter, dwa szale, kilka kwiatków.

Teraz robię obrusik a ręce i głowa mają tyle pomysłów, że nie jestem pewna czy mi tego życia wystarczy.....
 
Właśnie, pytanie czy warto znowu się rodzić po to, żeby dziergać...???

Nooo, nie wiem....
trzeba by to jakoś połączyć z moją medytacją.... :)